Początki

Początki wahadłowców, bo tak potocznie mówi się o promach kosmicznych, sięgają połowy lat siedemdziesiątych. Ludzie jeszcze żyli lądowaniem na księżycu. Rodziły się plany podboju kosmosu, lotu na Czerwoną Planetę, budowy stacji kosmicznej rodem z ?Odysei Kosmicznej” – wszystko wydawało się w zasięgu ręki. Do zrealizowania tych bajecznych planów potrzebny był środek transportu o wiele tańszy, a przy tym taki, którego można było używać wielokrotnie.

W 1976 roku powstał pojazd OV-101 Enterprise. Był on jedynie wykorzystywany do lotów próbnych i testów, nigdy też nie opuścił ziemskiej atmosfery. Dzięki obiecującym wynikom testów, 12 kwietnia 1981 roku można było wysłać na orbitę kompletny, załogowy wahadłowiec, na pokładzie którego znajdowali się John Young i Robert Crippen. Prom kosmiczny miał kodową nazwę OV-102, ale wszyscy zapamiętali go jako Columbia.

Pojawiły się plany wykorzystywania wahadłowców do lotów 60 razy w roku, co dawało około 1 lotu w tygodniu – przy takim użytkowaniu mógł się okazać faktycznie środkiem opłacalnym. Niestety okazało się to jedynie złudzeniem, gdyż już była możliwe maksymalnie 5 lotów rocznie, co powodowało nieopłacalność tego środka transportu. Próbowano zwiększyć ilość lotów, ale skończyło się to katastrofą.